Zapiski z tramwaju

Nieubłagane prawa fizyki

Pojęcie energii jest fundamentalne dla całej fizyki. Właściwie trudno jest wskazać inną wielkość fizyczną o podobnie dużym znaczeniu. Podróż tramwajem to czas na przemyślenia banalne i istotne. Baw się czytając moje. Autor

Pojęcie energii jest fundamentalne dla całej fizyki. Właściwie trudno jest wskazać inną wielkość fizyczną o podobnie dużym znaczeniu.
Energia jest szczególnym, jakby wspólnym mianownikiem pozwalającym porównywać ze sobą przemiany chemiczne, cieplne i elektryczne, promieniowanie, ruch dużych obiektów, grawitację, rozpady cząstek elementarnych. Wszystkie zjawiska fizyczne jakie znamy powiązane są z jakąś formą energii.
Naukowcy co jakiś czas donoszą o zauważonych zderzeniach gwiazd, galaktyk, a nawet czarnych dziur. Te naturalne zjawiska odnotowywane w przestrzeni kosmicznej daleko od nas to zdarzenia przypadkowe, ale jakże spektakularne. Jakże energetyczne. Oglądane przez badaczy kosmosu dziś, tak naprawdę miały miejsce miliony lat temu. Co ciekawe, zderzenia w kosmosie mogą dać czasem niespodziewany efekt. Najnowsze badania i odkrycia świadczą, że olbrzymia ilość złota, uranu i innych ciężkich pierwiastków o masie równej masie wszystkich ziemskich oceanów, prawdopodobnie trafiła do Układu Słonecznego po zderzeniu dwóch gwiazd neutronowych miliardy lat temu. Czy to oznacza, że na planetach naszego układu znajdziemy te pierwiastki w ilościach znacznych? Kto to wie?
Zderzenia w kosmosie są zjawiskami częstymi i nikt nie ma na nie wpływu. Nawet na naszej malutkiej planecie na skraju Drogi Mlecznej są zjawiska, których człowiek nie opanuje w najbliższe przewidywalnej przyszłości, a najpewniej nigdy. To są trzęsienia ziemi, huragany, erupcje wulkanów, powodzie. Nie mamy na nie wpływu.
Nasza cywilizacja techniczna, licząca zaledwie dwa wieki z okładem wytworzyła obiekty będące potencjalnym i często realnym zagrożeniem dla ich użytkowników. Myślę tu o maszynach, technologiach i pojazdach.
Weźmy pod lupę statki powietrzne.
Pamiętacie zderzenie dwóch samolotów nad Niemcami? Maszyna DHL nie dowiozła do celu przesyłek, a czarterowy rosyjski tupolew swoich pasażerów do Barcelony. Otóż 1 lipca 2002 roku nad południowymi Niemcami doszło do jednej z większych tragedii w powojennej historii europejskiego lotnictwa cywilnego. Wysoko nad miastem Überlingen zderzyły się dwa samoloty: pasażerski Tupolew TU154M linii Bashkirian Airlines oraz transportowy Boeing 757-200, należący do firmy DHL. Tupolew odbywał czarterowy lot z Moskwy do Barcelony. Na pokładzie znajdowało się 9 członków załogi i 60 pasażerów z rosyjskiego miasta Ufa, lecących do Barcelony. Boeing 757-200 DHL leciał z włoskiego Bergamo do Brukseli. Na pokładzie było dwóch pilotów. O godzinie 21:35:32 samoloty zderzyły się pod kontem 90 stopni.
Okoliczności zdarzenia badała komisja, która wskazała wiele przyczyn. Przede wszystkim błędy popełnili ludzie. Zawiodło szkolenie. Zawiodły procedury. Wnioski wypływające z tego incydentu stały się fundamentem wielu zmian w systemie zarządzania przestrzenią powietrzną. Kosztem życia ludzi.


Mój znajomy kapitan zajmujący się szkoleniem adeptów nawigacji morskiej powtarzał niezmiennie, jak mantrę, że najważniejszym obowiązkiem nawigatora jest obserwacja morza. Jeśli zaniedbasz tej czynności masz wielką szansę na zderzenie z inną jednostką. I proszę.
Na Morzu Wschodniochińskim, 296 km od Szanghaju z nieustalonych dotąd powodów doszło do kolizji między panamskim tankowcem Sanchi, który przewoził 136 tys. ton irańskiej ropy naftowej o łącznej wartości 60 mln dolarów, a hongkońskim statkiem handlowym CF Crystal z 64 tys. ton zboża. Jak podaje agencja Reuters, pierwszy ze statków płynął z irańskiej wyspy Chark do Seosan w Korei Południowej. Drugi statek wypłynął ze Stanów Zjednoczonych, a jego celem była prowincja Guangdong w południowych Chinach. Jak to możliwe, że na otwartym morzu wpadają na siebie dwa statki, giną ludzie, zanieczyszczone zostaje środowisko, straty ponosi wiele instytucji. Z 90 procentową pewnością można powiedzieć, że zawinił człowiek nie przestrzegając podstawowych, dobrych praktyk morskich. Na morzu obowiązuje prawo drogi statkowi z prawej. Marynarze powiadają, że burta z czerwonym światłem to burta kryształowa. Lewa burta. Jak w nią wjedziesz to zawsze twoja wina, bo nie przepuściłeś statku idącego z prawej.
To samo obowiązuje na drodze i te same przyczyny wypadków są na drogach. Pojazd drogowy uczestniczący w wypadku zazwyczaj podlegał człowiekowi. Chyba, że kierowca zapomniał zaciągnąć hamulca i uwolniony spod nadzoru samochód w radosnych podskokach wwalił się pod autobus albo też zwalił z wysokiego klifu.

Nie tak dawno zżymałem się na rowerzystów. Miałem im za złe nieszanowanie pieszych na przejściach, jazdę po pasach, slalom po chodnikach. Ta nieuprzejmość wobec pieszego czasami kończy się tragicznie. Oto w sierpniu na oznakowanym przejściu dla pieszych w Toruniu prawidłowo przechodząca przez jezdnię 86-letnia kobieta została potrącona przez rowerzystę. Kierujący rowerem jechał po przejściu dla pieszych zamiast z roweru zejść i poprowadzić go. W wyniku poturbowania 86-latka następnego dnia zmarła w szpitalu. Sprawca wraz z pasażerem odjechali z miejsca zdarzenia. Odjechali na rowerze. Do wypadku pewnie by nie doszło, gdyby rowerzysta przestrzegał obowiązku zejścia z roweru na przejściu dla pieszych. Znowu zawinił człowiek nie przestrzegając procedur.
Jednak piesi też mają za kołnierzem. Na skrzyżowaniu Hucisko w Gdańsku byłem świadkiem potrącenia rowerzysty przez pieszego. Mężczyzna przechodzący przez jezdnię obok ścieżki rowerowej zamiast iść prosto przed siebie oglądał z zaciekawieniem budynek Rady Miasta, dawny Żak. Zamiast patrzeć pod nogi i szybko ze skrzyżowania zejść, wtargnął na czerwony pas rowerzystów i zahaczył o kierownicę jadącego mężczyzny. Potrącony w mgnieniu oka znalazł się na ziemi uderzając twarzą w asfalt. Wydawało się, że stracił przytomność. Sprawca za to, zamiast z towarzyszącą mu sobą udzielić pomocy zaczął wycofywać się, udając, że to nie jego wina. Na szczęście pod wpływem reprymendy świadków nadeszła refleksja i wraz z towarzyszącą mu kobietą pomógł rowerzyście podnieść się z ziemi. I prawdą jest, że piesi bezrefleksyjnie wchodzą na pas dla rowerzystów nie biorąc do głowy skutków zderzenia z poruszającym się dość szybko pojazdem dwukołowym. Skutków dotykających rowerzystę i pieszego. Wystarczy przypomnieć sobie z fizyki, że energia kinetyczna jest efektem współgrania masy i prędkości. Wzór:

Badacze kosmosu są w stanie obliczyć, ile energii wyzwoli się ze zderzenia dwóch gwiazd o znanej masie i znanej prędkości. Wiedzą, że z kraksy dwóch gwiazd neutronowych rozsypuje się po przestrzeni złoto i parę innych cennych pierwiastków. Ale ze zderzenia rowerzysty z pieszym ani złota, ani uranu, ani pierwiastków ciężkich nie będzie. Najwyżej siniaki lub szpital, lub cmentarz i kara.